Praca magisterska z Katowic. Ma 112 stron.
Wstęp
Rozdział 1. Teoria ujęta w pojęciach
1.1. Grupa społeczna
1.2. Społeczność lokalna
1.3. Więź społeczna
1.4. Rozwój społeczny
1.5. Ludność rodzima
1.6. Alkoholizm
Rozdział 2. Kluczowe zjawiska wpływające na rozwój lub stagnację dzielnic wielkich miast
2.1. Bezrobocie
2.2. Problemy alkoholowe
Rozdział 3. Charakterystyka dzielnicy X
3.1. Rys historyczny
3.2. Mieszkańcy dzielnicy X
Rozdział 4. Metodologiczne podstawy badań
4.1. Przedmiot, i cel badań
4.2. Problemy, pytania i hipotezy
4.3. Metody, techniki i narzędzia badawcze
4.4. Wojewódzki Ośrodek Zapobiegania i Leczenia Uzależnień
Rozdział 5. Przedstawienie wyników badań
5.1. Wyniki analizy metryczkowej
5.2. Prezentacja i analiza badań
5.2.1. Alkoholizm jako problem społeczny
5.2.2. Ogólna charakterystyka spożycia napojów alkoholowych
5.2.3. Wzory picia
5.2.4. Okazje picia napojów alkoholowych
5.2.5. Społeczne uwarunkowania konsumpcji napojów alkoholowych
5.3. Analiza wywiadu
5.3.1. Elementy obrazu osoby uzależnionej
5.3.2. Mechanizm nałogowej regulacji emocji
5.3.3. Funkcjonowanie osoby uzależnionej
Zakończenie
Bibliografia
Spis tabel i wykresów
Aneksy
Wstęp
Katowice – wielkie miasto przemysłowe tworzone na przestrzeni wieków. Do jeszcze nie tak dawna z dużymi możliwościami rozwojowymi, do których ściągały tłumy ludzi w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Budowa wielkich zakładów przemysłowych, takich jak np. Huta Katowice umożliwiała młodym ludziom z innych regionów Polski start życiowy. Tutaj otrzymywali lepiej płatną pracę i mieszkania. W latach siedemdziesiątych nierzadko mówiło się o Katowicach „Eldorado”. Powstawały nowe osiedla robotnicze skupione wokół kopalń czy hut. Katowice w szybkim tempie rozrastały się przemysłowo i demograficznie. Nastąpił w owych latach duży napływ „ludności przyjezdnej”. Chociaż była to dla nich szansa życiowa (wielu z nich pochodziło ze wsi), to z pewnością towarzyszyło im poczucie obcości i braku bezpieczeństwa w obcym mieście. Brakowało więzi sąsiedzkich, bliskości między nieznanymi sobie mieszkańcami, co z pewnością powodowało zagubienie i osamotnienie „przyjezdnych”. Do dzisiaj zresztą ten stan się utrzymuje, a wręcz pogłębia zanik więzi sąsiedzkich i rośnie poczucie wyobcowania w dużym mieście – ze względu na panujący tu „syndrom wielkiego miasta”.
Tak szybki rozwój przemysłu na tym terenie jak i gęstość zakładów przemysłowych spowodował zaburzenie ładu ekologicznego, co wyrażało się w zanieczyszczeniu środowiska naturalnego oraz związanego z nim stanem zdrowotnym mieszkańców Katowic. Znaczna bliskość domów mieszkalnych z przemysłowymi zakładami pracy, brak zieleni i duży hałas, stały się przyczyną dużej zachorowalności mieszkańców Katowic na choroby płuc, serca, w porównaniu z innymi regionami.
Minął już okres, gdy o Katowicach mówiono „Eldorado”. Od paru lat Górny Śląsk jest objęty restrukturyzacją górnictwa i hutnictwa. Ulegają przy tym likwidacji pomniejsze przedsiębiorstwa, które były tzw. zapleczem dla kopalń i hut. Tysiące ludzi traci pracę pozostając bez środków do życia i możliwości zmiany swojej sytuacji życiowej. Pakiety osłonowe dla górnictwa i hutnictwa nie zmienią tej tragicznej sytuacji, ani nie dokonają należytej restrukturyzacji – są zwykłym rozdawaniem pieniędzy, nie przynoszącym pożądanych efektów, bo takowych przynieść nie mogą. Ludzie ci (poza nielicznymi wypłatami pieniędzy) nie otrzymują od Państwa żadnej alternatywy – brak nowych miejsc pracy, możliwości przekwalifikowań zawodowych i stale rosnące bezrobocie, czynią z Katowic miasto patologiczne. Statystyki policyjne odnotowują wzrost przestępczości, prostytucji, uzależnień. Już dzisiaj są całe dzielnice przypominające getta biedoty, jak np. dzielnica Bobrek, która taką się stała po zamknięciu Huty „Bobrek”, czy dzielnica Załęże położona nieopodal centrum Katowic. Władze państwowe, lokalne pozostawiły tam ludzi samym sobie.
W ostatnich dniach maja tego roku zapadła administracyjna decyzja o likwidacji Huty „Baildon” – kiedyś chluby tego miasta. Już i tak Załęże od dawien dawna było postrzegane jako tzw. „lumpen – proletariat”, czyli dzielnica o występującej tu dużej patologii społecznej.
Ze względu na to, iż od początku mego istnienia mieszkam w tej dzielnicy chciałabym w swojej pracy posłużyć się jej przykładem – niestety w sensie negatywnym.
